Sty
27
Pierwszy dzień bez pieluchy
21:54:25, 27 Sty 2012 | Poziom 0 | Dodaj komentarz do wpisu "Pierwszy dzień bez pieluchy"
Dziś Niania się zawzięła. Ciuszki po moich ostatnich próbach nauczenia Młodego życia bez "pluchy" wyschły i był cały komplet nowych majteczek z Tygryskiem do zużycia. Do mojego przyjścia z pracy poległo 5 kompletów wszystkiego. Jednak parę sukcesów też zaliczyli. Szalona Niania nawet zaryzykowała dzisiejszy spacer bez pieluchy. Krótki i w okolicach domu, ale udany i "suchy" :-) Ja raczej taka odważna nie będę, tym bardziej, że pewnie zostanę wyprowadzona przez małego piechura dalej ;-)
Pełna obaw przejęłam Dziecia w majteczkach. Niewiele już kompletów zostało do zasiusiania, a dobrze byłoby Młodego przetrzymać i nie niszczyć tego co Niania wypracowała. A tu mi Mały zrobił niespodziankę. Bawiliśmy się w "Ajajajaj!" czyli ja stawałam po drzwiami do kuchni a Krzyś startował spod drzwi swojego pokoju i rzucał się w moje ramiona żeby go do góry podrzucić. I tak jedno "Ajajajaj!", drugie "Ajajajaj!"... "Mama usiu!" i bieg do łazienki. Zdążyliśmy! :-D Potem jeszcze parę razy do wieczora go przypilnowałam i już nic nie zmoczył. Jak się weźmie pod uwagę to, że ostatnio zasiusiwał mi wszystko z częstotliwością co pół godziny i dyskusją przy tym:
- Mama moklo! Pluchę!
- Nie. Bez pieluchy.
Tu następowało teatralne westchniecie Krzysia pt "Oj matka, matka, że też Ci się chce" i za pół godziny była dokładna powtórka ;-)
To sukces jest niezły. Krzyś był bardzo dzielny, współpracował i daliśmy radę. Ciekawe co będzie jutro...
A tak wyglądał dziś bohater dnia śpiewając "I dooooooo!" ;-) czyli "Nirvana - About a Girl" ;-)
Osioł też zresztą śpiewał, nawet został wpisany na listę, bo tak dzielnie robił "la la la", że się zapisał :-D Z ambitnych wykonań śpiewających i w tym wypadku także okraszonych oryginalnym tańcem mamy jeszcze w repertuarze "Waka, waka" które śpiewa "Pani Kila" ;-)
Sty
26
Życzeniowo ;-)
18:52:42, 26 Sty 2012 | Poziom 1 | Dodaj komentarz do wpisu "Życzeniowo ;-)"
- Tata luci! Kupi ciacia. Ksisia. Ksis zje.
- A jakie? - byłam ciekawa ;-)
- Małe. Żabcia. No tak!
I wszystko jasne ;-D
Sty
15
Zima!
21:41:56, 15 Sty 2012 | Poziom 0 | 1 komentarz do wpisu "Zima!"
Wreszcie napadało... Ba! Nawet dalej pada :-D Pierwszy kontakt Krzysia ze śniegiem jakiś czas temu zakończył się stwierdzeniem "Nie lubię" ;-) Potem jednak trochę zmienił zdanie, ale całkiem przekonać się nie zdążył, bo śnieg zniknął. Wczoraj zaczął pojawiać się znowu, zatem dziś przyszedł czas na ponowny kontakt...
Paskuda ubrała się w kombinezon. Młody ochoczo też dał się ubrać w swój. Sprzęty zimowe (dupoślizg, kółko i saneczki) został wyciągnięty z piwnicy i można było ruszyć na podbój górki. Krzysia zachwyciła "duzia łopata". Szedł sobie więc spokojnie i grzebał dupoślizgiem w śniegu. Na górce dopiero przekonał się, czym to wszystko grozi...
Sam oczywiście za Chiny Ludowe nie chciał spróbować. Trzeba było zatem inaczej... U mamy na kolankach to inna sprawa.
Od razu jazda w dół wzbudziła zachwyt Krzysia :-D Potem już było niejako z górki. Saneczki? Oczywiście, że nie! Zatem lekka perswazja siłowa czyli wsadzenie dziecia na sanki i pobiegniecie do przodu i dzieć przeszczęśliwy. Zjazd samemu z górki? Oczywiście, że nie! Również lekka perswazja i... pełen zachwyt! Na dupoślizgu średnio mu samemu szło.
Stanowczo wolał sanki. Można zatem zaliczyć pierwszy dzień zimy do udanych :-)
Sty
15
Wieczorynka
20:37:27, 15 Sty 2012 | Poziom 1 | 1 komentarz do wpisu "Wieczorynka"
Krzyś codziennie czeka na swoją bajeczkę wieczorem i cieszy się jak pojawia się kotek ją zapowiadający. Najbardziej lubi środy i czwartki. Wtedy jest "To Timmy" i "Miś Rupert". Wtorek też nie jest zły, jest wtedy "Miś biesie" czyli "Niebieski Miś". Dziś były Smerfy. W sumie nie zachwycają chyba aż tak jak reszta. Za to ku naszej rozrywce podczas czołówki gdy tylko pojawił się Gargamel dzieć zawołał:
- Dziadek!!!
No nie mam pytań %-)
Sty
02
Dialogi...
21:44:56, 02 Sty 2012 | Poziom 0 | 4 komentarze do wpisu "Dialogi..."
Krzyś uwielbia rozpakowywać zakupy. Robić zresztą też, szczególnie takie dla siebie ;-) Uwielbia chodzić do Biedronki, bo mają tam koszyki z teleskopową rączką i na kółkach, który może za sobą ciągnąć i tylko po drodze pokazywać paluszkiem co mamusia ma pakować... "Mniamgi... osiem! Łosoś, socek, mlepo" Personel plus okoliczne emerytki pieje na ogół z zachwytu na takiego klienta. W domu rozsiada się nad moim plecakiem albo inną siatką i po kolei wyciąga...
- Ojej! A co to jest? Mamusia popats!
No to patrzę jak dzieć ogląda z fascynacją śmietanę.
- Śmietana - odpowiadam
Krzyś zrywa się na równe nóżki i pokazując paluszkiem na lodówkę woła:
- Do zimzie!
Innym razem wypakowuje torbę z bułeczkami o poranku w sobotę...
- Co to jest? - zagląda ciekawie i widzi białe opakowanie z czarnymi łatkami - Mlepo?
Wyciagnął kostkę i obejrzał podejrzliwie...
- Maso! - padło z radością :-) Też poszło do "zimzie"
Dziś jak niania donosi wyładowała mu się jego komórka. Taka prawdziwa z nieaktywnym simem, którą wyeksploatowała maksymalnie siostra. Zasmucił się troszkę... Niani udało się znaleźć ładowarkę, podłączyła i po godzince "zabawka" była naładowana. Niania wklepała PIN i...
- Miś! Nianiu! Suces! - radość dziecięcia była tak wielka, że aż rzucił się niani w ramiona - Dzięki!
Sty
01
Pierwszy dzień kolejnego roku...
22:03:36, 01 Sty 2012 | Poziom 0 | 3 komentarze do wpisu "Pierwszy dzień kolejnego roku..."
Wczoraj poszliśmy wieczorem komisyjnie wystrzelić parę rakietek dzieciakom na radochę. Co prawda Krysia uparła się, że wytrzyma do północy, ale Krzyś nie miał takich planów i należało mu się trochę atrakcji. Rakietki okazały się marne, ale i tak dostarczyły wiele radości.
- Jeście! Jeście! - Krzyś zaczął wołać już po pierwszej - Telaz mała!
Porcja rakietek szybko się skończyła, ale okazało się, że nie tylko my strzelaliśmy. Te cudze były piękniejsze, a Krzyś zachwycony.
- Jeście! Jeście! - śmiał się...
- Końce... Bu. Pan klep! Jeście!
Do domku udało się jednak wrócić, bo ludzie zrobili sobie przerwę ;-) Grzecznie zjadł kolację a potem poszedł spać. O północy nawet nie drgnął, mimo szaleństwa za oknem. Spał sobie słodko do 9:50 rano %-)
Jak to niania ładnie mówi, miał dziś "dobry dzionek". Obudził się z uśmiechem i cały czas dokazywał. Na spacerze niestrudzony biegał w te i nazad. Otwierał bramki kluczem, jeździł ciuchcią i robił "kuku". Pogoda nawet dopisała i złapaliśmy się na dwugodzinny spacer w słońcu.
Spać dziś nie poszedł. Cały dzień spędził w doskonałym humorze i przytomnie. Muszę przyznać, że dzieć wkroczył w nowy rok bardzo optymistycznie :-) A Paskuda... Paskuda wytrzymała w nocy do północy i poszła strzelać rakietki. Wróciła zachwycona, dziś była "zmęczona" ;-)





